Polisolokata, czyli jak Kowalski miał zarobić miliony…

Polisolokata, czyli jak Kowalski miał zarobić miliony…

Dziś zajmiemy się tematem, który obecnie pewnie nie jednej osobie ściąga sen z powiek. Mowa o „polisolokatach„. Czym jest owy twór? Otóż, polisolokata jest pewnego rodzaju połączeniem lokaty oszczędnościowej z polisą na życie. Klient wpłaca pieniądze na specjalne konto i po pewnym czasie uzyskuje je z powrotem wraz dodatkowo naliczonym zyskiem. Najciekawsze jest to, że osoba zakładająca polisolokatę podpisuje umowę z firmą ubezpieczeniową, a nie z bankiem. Podstawową cechą takiej polisy jest jej przeznaczenie. Stanowi ona bowiem połączenie tradycyjnego ubezpieczenia z lokatą oszczędnościową. Ponadto polisolokaty są zazwyczaj długoterminowe. Dodatkowo jest to przeznaczone dla osób, które są gotowe wpłacić na specjalne konto nieco większą, niż w przypadku lokat, kwotę pieniężną. Wyższe jest zazwyczaj również oprocentowanie niż w przypadku zwykłych lokat. Co pokazała praktyka umowy polisolokat były przygotowywane w taki sposób, że praktycznie niemożliwym dla przeciętnego konsumenta było zrozumienie instytucji do której przystępował. Co w konsekwencji często inwestujący duże środki finansowe klienci zawierali długoletnie umowy bez możliwości

wcześniejszego ich zerwania lub przy ogromnych karach finansowych za przedterminowe odstąpienie od umowy. Klientom oferowano umowy ubezpieczenia jako bezpiecznej lokaty z wysokim zyskiem. W rzeczywistości niejednokrotnie doszło do takich sytuacji, że klienci utracili znaczną część wpłaconych środków, nawet całości, w przypadku rozwiązania umowy przed upływem okresu wskazanego w dniu jej zawarcia. Pojawiały się też takie sytuacje, że klientów nie informowano, że umowa do której przystępują jest umową ze składką regularną (miesięczną, kwartalną), a nie składką jednorazową. W ten sposób pomimo, iż klienci wpłacali już na początku kapitał o znacznej wielkości zmuszeni byli do dalej opłacać składki. Należy zaznaczyć, że zapewniani o wysokim zysku klienci nie zdawali sobie sprawy z tego, że ich kapitał będzie inwestowany na zasadach takich jak rynek giełdy papierów wartościowych, a jak to na giełdzie bywa może być natychmiastowym zysk bądź szybka strata. Zawarcie takiej umowy spowodowało, że klienci, którzy mieli za jednym razem zawrzeć umowę ubezpieczenia i inwestycji, stawali się stroną umowy nieprzynoszącej im większych zysków a niejednokrotnie narażała ich na straty. Umowy od której odstąpienie okazywało się rażąco niekorzystne z uwagi na bardzo wysokie kary finansowe za wcześniejszą likwidację polisolokaty.

Na szczęście wnoszone przez konsumentów skargi na warunki zawieranych polisolokat przyniosły oczekiwane rezultaty ich pozycja prawna uległa zmianie. Często jednak nadal klienci stają przed dylematem czy rozwiązać umowę przed terminem i być narażonym na pobranie przez ubezpieczyciela wysokiej, często nawet wynoszącej 100 % zgromadzonego kapitału opłaty likwidacyjnej, czy też kontynuować nieopłacalną inwestycje? Należy jednak podkreślić fakt, że w świetle obowiązujących przepisów prawa, określane w ten sposób wysokie opłaty likwidacyjne nakładane przez ubezpieczycieli w związku z wcześniejszym rozwiązaniem umowy stanowią w większości przypadków klauzule niedozwolone, których stosowanie jest zabronione przez prawo. Zatem ubezpieczyciel nie ma prawa do pobrania opłaty, a jeśli tego dokonał powinien ją zwrócić. W praktyce jednak ubezpieczyciele, pomimo wezwania do wypłaty całości zgromadzonych środków lub zwrotu pobranej już opłaty likwidacyjnej i tak dokonują potrąceń. Nie musi to jednak oznaczać, że klient straci swoje środki bezpowrotnie. Nawet, gdy sytuacja miała miejsce przed kilkoma laty, umowa została rozwiązana wiele lat wcześniej to także można dochodzić swoich roszczeń, bowiem termin przedawnienia roszczenia Klienta w takich spawach wynosi bowiem aż 10 lat od dnia pobrania. W związku z tym należałoby się zastanowić czy warto nadal korzystać z usługi „polisolokaty”. 

 

 

W celu zapewnienia maksymalnej wygody użytkowników przy korzystaniu z witryny ta strona stosuje pliki cookies. Szczegóły w naszej Polityce prywatności.
Kliknij "Zgadzam się", aby ta informacja nie wyświetlała się więcej.